Author Archives: admin

Czego pragnie kobieta.

zabawa-szczescie-przyjazn-milosc-lt

Pokolenie kobiet bez serca, samowystarczalnych, silnych i żyjących według własnych zasad. Praca, kolejne studia, życie układa się według naszych planów, panujemy nad wszystkim. Te brzydsze i bardziej zdesperowane dawno wyszły za mąż, żeby nie zostać same. Dla nas ślub przed 30. jest jak wyjście z dobrej imprezy przed 22:00.

Podróżujemy, ubieramy się jak z paryskich żurnali, nie wzdychamy z tęsknotą do klubów, bo są na wyciągnięcie ręki. Mamy zbudowany, poukładany świat życia z wyboru, którego można zazdrościć. Mamy… samotność, kiedy okazuje się, że cichcem zainwestowane uczucia zostały potraktowane jak towar z wyprzedaży. Bańka szczęścia pryska i ciężko się do tego przyznać.

Nawet z feministycznych wieców chcemy wracać do domu, w którym ten jeden dobry, ostatni przedstawiciel ułomnego gatunku czeka z herbatą. Kiedy siadamy razem, rozcieńczamy rozsądek alkoholem i przyznajemy do tęsknoty za miłością jak z tanich romansideł.

 

Ania

Seks małżeński.

 

2979392-900-667

Chociaż byli małżeństwem zaledwie od siedmiu lat, to już od trzech nie układało im się w łóżku. Uprawiali seks od tak zwanego wielkiego dzwona i za każdym razem robili to jakoś tak beznamiętnie. Bez iskry. Na szybko.

– Może byśmy się dzisiaj pokochali?

– Ty znowu o seksie. Wciąż ci jedno w głowie.

– To jest ważne w związku. Mam swoje potrzeby.

– A ja dużo na głowie. Nie. Dziś mi się nie chce.

– Choć szybki numerek. No nie daj się prosić

– Daj mi święty spokój. Wstaję jutro wcześnie.

– Proszę, proszę, proszę. Mam wielką ochotę.

– A ja wręcz nie bardzo. I boli mnie głowa.

– Już trzy dni z rzędu boli cię Andrzej ta głowa.

 

źródło tekstu: cyber-burdel.blogspot.com

źródło obrazka: m.dziennik.pl

 

Rekrutacja na kociaka, czyli menadżer szuka kobiety.

„W związku z problemem, związanym z wchodzeniem w zażyłe relacje damsko-męskie wśród TOP MANAGEMENTU oraz powszechnym kryzysem nie tylko finansowym, ale też i moralnym wśród panów po rozwodach, po czterdziestce, po płatnym seksie, postanawiam podzielić się swoim ostatnim doświadczeniem, nazwijmy to… filmowym, z cyklu iluzja & fantazy.

Otóż poznałam człowieka, który zachował się jak robot nie tylko w kuchni, przygotowując dla mnie jagnięcinę, ale też włączając dwa guziki: zakochanie ON, potem zakochanie OFF. Najpierw podarował mi piękną iluzję zakochania, która to nie miała nic wspólnego z jego stanem rzeczywistych emocji i uczuć, bo przecież guzika z napisem zakochanie nie ma, a uczuć nie da się w ułamku sekundy wyłączyć, wobec czego mogę czuć się co najwyżej, że stałam się bohaterką filmu.

Pan miał na imię, powiedzmy, Mariusz i zdarzyło mu się potraktować mnie jak szef swojego korposzczura w warszawskiej dolinie zwanej MORDOR. W chwili włączenia guzika OFF zrozumiałam, co TOP MANAGEMENT ma na myśli mówiąc „zamordyzm”, jaki zamierza stosować w relacjach międzyludzkich w swoim start-upie, prowadzonym przy okazji międzynarodowej kariery. Przycisk OFF wygląda tak, jak pan Dyrektor Mariusz opowiadał o zwalnianiu swoich pracowników, ponieważ aktualnie trwa w korporacji restrukturyzacja kosztów zatrudnienia.

Więc skoro już jestem zwolniona, postanowiłam opisać, jak wygląda tworzenie zażyłych relacji damsko-męskich przez TOP MANAGEMENT. Piszę to ku swej radości i mam nadzieję uciesze osób czytających. Proces ten składa się z kilku etapów.

Etap 1 – REKRUTACJA. Rekrutacja przynosząca odpowiedź, jak bardzo Osoba pasuje do profilu idealnej kandydatki na stanowisko „SŁODZIAK – KOCIAK”.

Treść ogłoszenia: „Dyrektor i członek (dodajmy ‚zarządu’, aby nie było skojarzeń) w jednej osobie ma oczekiwania wobec kandydatki:
– Atrakcyjność wizualna i estetyka na poziomie co najmniej dobrym (trzeba się mieć z kim pokazać)
– Biegłe poczucie humoru oraz performance w działaniu (Dyrektor chce się dobrze bawić po stresującym dniu pracy)
– Wysoka elastyczność w dopasowywaniu się do nastrojów Dyrektora (Pan lubi dominować w każdym aspekcie)
– Aktywne reagowanie na wszelkie bodźce od pana Dyrektora (w tym bunga bunga)
– Obowiązkowe szczere uczucia i posłuszeństwo (Pan chce mieć wszystko)
– Wynagrodzenie: uzależnione od tego jak grzeczna będziesz – pan Dyrektor ma silną potrzebę kontroli”

Etap 2 – OKRES PRÓBNY.
W tym czasie masz zapewnione pyszne obiadki, będą nawet świeczki. Obowiązkowy jest też wypad do modnego klubu w celu sprawdzenia, jak dobrze prezentujesz się na tle innych kobiet i jak dobrze tańczysz w szpilkach. Pan Dyrektor, jako że jest wyśmienitym liderem w korporacji, zna się na wszelakich aspektach zarządzania ludźmi i relacjami, więc oszołomi Cię piękną wizją związku, wyczytaną z różnej maści książek o związkach oraz artykułów z Psychology Today.

Etap 3 – PRACA.
Jeśli się sprawdzasz w okresie próbnym, dostajesz propozycję „wprowadź się do mnie”, pan Dyrektor nie chce przecież być w domu sam. Musi mieć coś, co pasuje do jego apartamentu, wyposażenia tegoż apartamentu oraz ekskluzywnego auta. Aktualnie urządza kolejny apartament, więc dużo przyjemniej wybiera mu się sofy, mówiąc przy ekspedientach do swojego pracownika „kociaku!”. Zaraz zaraz… wprowadź się po 2 tygodniach? Wow, ale muszę być dobra! Jestem najlepszym Słodziakiem Kociakiem na świecie.

Powstaje niepewność, czy aplikuję na na stanowisko na czas nieokreślony – wtedy okres próbny trwa 3 miesiące, najczęściej dwukrotnie. Tego nie było w ogłoszeniu… A może to jednak umowa zlecenie? Sprawdzam to i wydłużam okres próbny. W trakcie wydłużonego okresu próbnego okazuje się, że wynagrodzenie jest tylko o podłożu materialnym: smartphone, markowe okulary itp. A dobre słowo? Brak. Panie Dyrektorze, przecież sam mówiłeś, że aspekty finansowe motywują maksymalnie do 6 miesięcy. Po tym okresie trzeba dać pracownikowi coś więcej – to jest zdanie dokładnie wyjęte z Twoich ust, panie Dyrektorze.

Etap 4 – ZWOLNIENIE.
Niestety, wykazałam się nieposłuszeństwem (nie wprowadziłam się, omijając tym samym wcześniej zaplanowany etap TRENINGU, bądź tresury, jak kto woli… kwestia nomenklatury). Pan stwierdza, że dynamika wchodzenia w obowiązki jest zbyt wolna. Po dwóch miesiącach, chcąc odpowiedzi na proste pytanie „Za co mnie doceniasz?”, nie oczekując żadnej deklaracji, bo przecież inteligencja kociaka jest na tyle optymalna, że kociak wie, że nie można oczekiwać słów i czynów, których samemu się nie daje. Odpowiedzią jest milczenie.

Ciekawe, co się dzieje w sytuacji przystąpienia do obowiązków Kociaka 24h/dobę w owym luksusowym apartamencie? Jak wygląda TRENING i co, jeśli Kociak jednak nie jest taki słodziutki, ma swoje zdanie oraz inne ideały? Być może wyrzuca się Słodziaka – Kociaka szytym na miarę butem za drzwi frontowe, lub też najpierw wystawia się miskę z mlekiem na tarasie, żeby Słodziak Kociak domyślił się, że już nie jest mile widziany w atłasowej pościeli. A może wystawia się Kociaka na aukcji z podpisem „oddam w inne ręce”?

I co potem? Rekrutacja zaczyna się od początku, lista wymagań rośnie, następna rekrutacja przebiegnie inaczej. Lepiej. W końcu musi się udać, dobrzy liderzy nigdy się nie pooddają, a ich najlepszym skillem jest zatrudnianie i challengowanie ludzi. Panie Dyrektorze, może powinieneś określić jeszcze PROCEDURY w ramach organizacji zwanej ZWIĄZKIEM i przede wszystkim REGULAMIN, czy też KODEKS NISKO-ETYCZNY dla wszystkich kandydatek, które znajdą się na rozmowie rekrutacyjnej, jedząc pyszne owoce morza i popijając je wytrawnym winem? Jak mawiał pewien klasyk – mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna… Panie Dyrektorze: garnitur, samochód i marmur na ścianie nie zrobią z mężczyzny gentlemana. Brak klasy. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Etap 5. REFERENCJE.
Rozumiem, że nie mam na szans. Oh, jak mi przykro :-)”

Magdallena Oczka

 

 

źródło fotografii: facetpo40.pl

Pułapki podrywania kobiet.

b5adb9d2001f9bd0505255c9

Wyobrażacie sobie człowieka epoki kamienia łupanego, wyznającego uczucia wyszukanymi komplementami? Przetrwanie, mówiąc w skrócie, definiowało wszystko i definiuje wszystko do dzisiaj. Teraz musisz dodatkowo musisz dbać o wygląd i mieć hajs, bo choć kobiety szukają uczuć, klepać biedy nie chcą.

Ważne też, by mieć coś więcej niż poprzedni partner, bo kiedy przyzwyczajasz się do pewnych standardów, to trudno Ci zejść niżej. I jeśli posiadasz te cechy na starcie, to możesz dopiero próbować sił testując swój charakter,  poczucie humoru, komunikację z innymi i filozofię życia. Zaufanie, choćby to ledwie rodzące się, musi już być, bo stanowi podstawę do wszystkiego. A sam flirt? To zabawa, która bywa nieprzewidywalna w skutkach, jeśli nie włączymy mózgu odpowiednio wcześnie.

Znacie tę historię, gdzie koleżanka koleżanki wydaje się cholernie interesująca? Dowcipy same wyskakują z rękawa, bo łatwo pośmiać się z przyjaciół czy znajomych. Nieświadomie pokazujemy prawdziwych siebie. Spontan przyczynia się do wszystkiego. To się zawsze ceni, ale tego nie da się przewidzieć, ani tym bardziej „opracować”. Każda kobieta jest inna i jeśli pozwoli Ci na kolejne kroki, będzie mógł je stawiać. Kobiety, co prawda, cenią przejmowanie inicjatywy, ale biorąc pod uwagę obecne czasy – diabli wiedzą ;).

Nikt Ci niczego nie każe i tym samym nikt Ci nie posłuży radą jak zdobyć kobietę, bo sam do końca nie wie, jak to mu się udało. Ona się zgodziła i tak poszło. Zrobisz jeden krok za dużo i jesteś spalony, a Twoje negatywne doświadczenia będą przechodzić na kolejne próby zawiązania znajomości, tak samo jak te pozytywne. Do negatywnych nigdy się nie przyznajemy, bo głupio i czym się chwalić?

Faceta poderwać łatwo, ale trwa to krótko. Kobietę  zdobywa się często latami, ale jeśli to ta właściwa, to będziesz czuł przypływ sił. Bo jeśli Ci zależy to poczekasz. Czas jest jedynym dowodem na jakość uczucia, testem podrywu, który wymęczyłeś na początku. Mogła to być sztuczka, mogła to być po prostu naturalność. Potem i tak przychodzi czas na prawdę i wtedy czujemy czy nam lekko, czy ciężko.

Podryw to kilka chwil pięknego kłamstwa albo ujmującej szczerości, nic zobowiązującego. Pestka. Spróbujcie to pociągnąć dalej. Zamieńcie jeden cudowny wymiar w cudowną przestrzeń, by Ona poczuła, jakby szukała go od zawsze… Tak, odrobina romantyczności nie zaszkodzi, kiedy serce kradnie kobieta. Byleby nie przesłodzić.

Adam Misiura

źródło fotografii: kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=1778

 

 

 

Umizgi: polowanie na nieznajomą

Poeciliawingei

Rybki w akwarium dobierają się w parki. Ptaszki wiją gniazda. Żuczki mają swoją kupę. Tylko Tobiasz nikogo nie ma, cierpi z tego powodu. Wyznaje, iż widział w całym swoim życiu dwie nagie kobiety, obu nienawidzi. Chciałby rozebrać i trzecią, a nawet ją polubić, na tyle, aby poza seksem spożywać z nią posiłki, oglądać telewizję i móc kazać jej posprzątać w toalecie, a ona wtedy to zrobi, bo przecież też się tam załatwia. W świecie fauny, seks i inne przyjemności, lubienie się, związek i podobne niedogodności, są poprzedzane seksem zalotami. Nie stosują się do tego psy i grozi im kastracja.

Warto brać przykład z natury. Dobrą ilustracją tejże sytuacji jest Poecilia reticulata aka gupik. Zdobywa samicę poprzez pokazanie jednej strony swojego ciała. Ukazuje on swój lepszy profil, aby przypodobać się swojej wybrance, a ta wybiera tego, który ma finezyjne plamki. I mają dziki seks.

Tobiasz płoszy kobiety jak dziką zwierzynę. Nie ma problemu  z kobietami, bo się do nich nie zbliża. Zniechęciło go stadko kobiet. Izoluję się od nich jak idiota od encyklopedii. Ów gupik obraca się w towarzystwie samiczek, stąd jego szanse rosną, a Tobiasz nie ma żadnych. Poecila przeływa, pokazuje się i faluje swym ogonem. Paw stroszy piórka, bo ma piękną pupę. Mężczyzna powinien stosować podobne techniki, jednak dość ostrożnie. Obserwując ruchy Jaggera, dostaję skurczy pochwy, jednakże nieudolnym kopiowaniem tychże ruchów zrobisz wrażenie poważnie chorego. Miej postawę intelektualnego myśliciela. Udawaj, że myślenie nie sprawia Ci kłopotów.

Ryby głosu mają, a mężczyźni nie powinni. Gdy przychodzi pora, by dał głos, niechaj robi to rozsądnie. Powoli, wyraźnie, obniżonym głosem, zachowując prawidłową intonację. Warto by jej nie obrażał na początku, a nawet powiedział coś uprzejmie miłego, poprzedzając to przeprosinami za swoją śmiałość. Wtedy panienka mniej się speszy. Tobiasz zaczepiwszy kobietę na ulicy, niejednokrotnie słyszał, iż owa ma chłopaka. Na co nasz bohater odpowiada, iż też takiego ma. Bystre, wciąż niepomocne.

Poza pięknie wybrzmiewającym głosem ważna jest także treść przekazu. Rybce podoba się u partnerki płodność. Jesteś taka płodna nie ułatwi mężczyźnie dotarcia do kobiecej płodności,  a także serca. Pojedyncze zdanie o wyglądzie wystarczy, warto się wysilić na obserwację cech nietypowych. Jednak mężczyzna powinien także zajrzeć w głąb kobiety bez ściągania jej spodni i otwierania ust. Komplementować uniwersalnie, wtedy obiekt zainteresowania nie może zaprzeczyć, iż robi wrażenie inteligentnej kobiety mającej swój świat.

Aby zakłopotana nie milczała, należy zadać jej pytanie o zainteresowania. Z podobnych zamiłowań uczynić pretekst do wspólnego ich celebrowania, w przypadku przeciwnych wykorzystać jako okazję do nauki we dwoje. Kobieta Ci zaimponowała, zatem musisz jej zaimponować w zamian,  najlepiej z nawiązką. Zaciekawić ją własną osobą. Podejść do niej jak człowiek do człowieka i rozmawiać z nią, jakby nim była.

Wszystkim Tobiaszom polecam serdecznie nie unikać kobiet, zacząć od niepłoszenia ich, a przede wszystkim nie chwalić się przed nimi własnym chłopakiem. Inaczej zostanie wam ta opcja, a o porządnego bardzo trudno. To wiem na pewno.

Nie dotyczy studentów elektroniki. Żadna opcja, poza prądem.

źródło tekstu: magdanazimno.be/blog

źródło fotografii: pl.wikipedia.org/wiki/Gupik_Endlera

Historia łóżkowa z bezsennością w tle.

Lozkooo

Leżę bezsennie w ciemnościach sypialni. Znowu nie mogę zasnąć. Zamiast baranów liczę minuty, które odmierzasz swoim oddechem. Spisz tuż obok, na wyciągnięcie palców. Blisko bardzo i nieosiągalnie daleko. Mój. Nie mój. Swój. Obcy. Jesteśmy z sobą od tak dawna, a nie wiem właściwie, jaki jesteś. Kiedyś przysięgłabym, że Cię znam bardzo dobrze.

Ze swoją poprzednią kobietą byłeś siedem lat. Tyle też była od Ciebie starsza. Ja jestem o tyle samo młodsza. Nasze wspólne siedem było bardzo fajne. Potem zaczęły się problemy. Siódemka to moja ulubiona cyfra. Zabawne, choć pewnie nic nie znaczy. Nie chcę wierzyć, że przypadkowe liczby mogą mieć wpływ na życie. Ono przecież zależy od nas?…

Właśnie wróciliśmy ze świetnych wakacji, kiedy odkryłam, że mnie oszukujesz. Sztampowe kłamstwa, że praca, zajęty, że w drodze. Po to, żeby  mieć czas spotykać się z inną. Kiedy się wydało, wzorem innych nielojalnych mężczyzn podkuliłeś ogon czekając, aż burza minie. Czekasz nadal i nie rozumiesz, czemu to tyle trwa. Przecież przeprosiłeś.

Już kiedyś tak było. Pociągnęła Cię inna i dałeś się skusić. Kłamałeś łatwo, patrząc mi prosto w oczy. Cierpiałam wtedy, jak w tanim romansie. Ty w swoim amoku i ja w moim szoku. Oprzytomniałam, kiedy wjechałam na skrzyżowanie na czerwonym świetle, a tramwaj ledwo zdążył zahamować. Całe szczęście, bo to byłby tandetny harlekin. A teraz znów.

Czemu, do cholery, nie umiesz docenić tego, co masz? Czemu rujnujesz naszą intymność, odbierasz wiarę w Twoje słowa? Miałeś tyle kobiet. Ciągle Ci mało?! W myślach mściwie wyrzucam Cię ze wspólnego łóżka i sypialni. Podaję walizkę i czekam na trzaśnięcie drzwi. Potem kasuję Twój numer telefonu. Nie chcę Cię więcej widzieć, pieprzony egoisto!

Minęło już kilka tygodni, życie zdaje się wracać do normy. Jesteśmy wobec siebie układni, wymieniamy uprzejme komunikaty, ale kiedy próbujesz się zbliżyć, tężeję jak gipsowa figurka. Nie-do-ty-kaj-mnie. Nie pozwalam się tknąć facetowi, któremu nie ufam, którego nie lubię… Nie lubię? Nie wiedziałam, póki nie wyciągnąłeś do mnie ręki.

Myślałam, że kłamstwa tylko w tych związkach, gdzie źle. Że warto poświęcić przelotne przyjemności, żeby mieć do kogo wracać. Ciągle wierzę, że tak bywa. Gdzieś tam. Na Ciebie patrzę na nowo i drażnisz mnie tyloma rzeczami. One były zawsze, ale wcześniej filtrowałam je przez pryzmat swoich uczuć. Nie chcę jeszcze myśleć, co to znaczy.

Bo wtedy, poprzednio, płacząc strasznie tęskniłam do Ciebie-mojego, a teraz już nie. Ciebie-tamtego nie ma. Stworzyłam go sobie z ciepła w Twoich oczach i opuszkach palców. Z wszystkich tych chwil, które zbliżają i grzeją. Uwierzyłam w wersję demo i dałam się nabrać sobie samej. Myślałam, że razem jesteśmy właśnie po to, żeby się ogrzewać.

A kiedy rozbiło się lustro, w którym Cię widziałam, jego odłamki trafiły we mnie. Stałam się jak Królowa Śniegu, którą chłód kojąco mrozi i znieczula. Jesteś teraz tylko mężczyzną, z jakim bez dotyku dzielę dom, stół i łóżko. Który czasami kłamie, żeby nikt zaglądał do jego świata. Ja, w moim świecie, jestem teraz sama. I jest mi bardzo zimno.

Leżę w sypialni naszego domu, nasłuchując, czy dzieci zasnęły. Nie planuję już teatralnych scen ani awantur. Skupiam się na sobie, wyciszam i próbuję zastanowić, co dla mnie ważne. Czego chcę. Na co się nie zgadzam. Co zrobię i jak poukładam to wszystko. Ty mnie o to nigdy nie pytasz. Odległy o siedem lat świetlnych, ciągle jeszcze śpisz obok mnie.

Alicja

źródło fotografii: bookeriada.pl

 

 

źródło zdjęcia: http://radek78.flog.pl

Podczas wizyty w parku miejskim zasiadam na ławce w module przeznaczonym dla pykających szlugi ku wolności, z wyboru. One zaś w części specjalnej, ogrodzonej, z zawartością piachu i rzygawicznie pędzących wkoło karuzeli. Matki. W pewnym sensie odczuwam litość, mam serce. One też. Że co ja mogę wiedzieć o życiu, dopiero jak urodzę, to się dowiem, pochwytam mądrości i uczucia dotąd mi nieznane. Pogrywamy w żony i matki kontra freelanserki.

Środek września, słońce praży, a niebo bezchmurne nade mną. Wrzucę laptopa do torebki, pójdę na kawę i popracuję, myślę. To idę. Zasiadam w miejscu godnym obserwatora ulic, zamawiam rozkosznego w prostocie ‚barmana’, odpalam komputer i papierosa, gotowa do portretowania trywialnej rzeczywistości.

I powoli jak w filmie, do stolika obok przysiada się mężczyzna z korzystną aparycją, spogląda na moją fizjonomię… aż tu ch… wszystko strzelił i to dosłownie, bo facet nim wcześniej nieroztropnie szarżował. Dosiadła się do niego żona plus dwie pociechy, co im się loda zachciało teraz akurat. Ojciec składa zamówienie reprezentując niskim głosem całą rodzinę, a ja komentuję sama sobie, że mógł zadbać o loda kilka lat temu, a może obeszłoby się bez tego ambarasu.

A ta żona i matka patrzy na mnie z jakąś miną nietęgą, chyba jej przyszła ochota na mojego peta, co go palę teraz, albo chce szminki czerwonej mojej, matowej. Ich potomki oba tak się uwaliły lodami, że ojciec wziął jedno za rękę, drugie pod pachę i poszedł w kierunku fontanny miejskiej, żeby wymyć im twarze, a nawet bluzki przeprać. Kobieta podeszła, nachyliła się w moim kierunku i wyszło, że o papierosa chodziło jej jednak. Poczęstowałam z żalu i empatii, odpaliła, usiadła gdzie poprzednio, przymknęła oczy i odpłynęła na porządnym relaksie.

Buty miała na płaskiej podeszwie, zdartej już zresztą i paznokcie z lakierem niedopracowanym. Na pierwszy rzut oka nie wyglądała źle, zwyczajnie raczej, nawet dobrze. Ale było w niej coś, co sprawiało, że krępują mnie moje duże koła, kolczyki. Choć ona ich jakby pożądała wzrokiem, jakby była za nie wkurzona. Rzucała okiem w moim kierunku, a wzrok miała taki, że pobudzał moją kreatywność.

Tworzyłam projekt gry komputerowej, takiej na świat, z dobrą zagraniczną nazwą, „Angry Housewife”. Główną postacią była żona i matka, którą się tak naciągało palcem poprzez ekran dotykowy, puszczało i w zależności czy użytkownik umiał, mogła trafić na górkę złożoną z kobiet niezamężnych i bezdzietnych. Jak się dobrze naciągnęło to górka się rozsypywała, wtedy punkt.

I jak tą grę w myślach kończyłam, to zebrała się rodzina i poszli wspólnie, pewnie do domu, bo gdzie jeszcze mogłaby pójść razem rodzina. Też mogłam pójść, albo mogłam siedzieć jeszcze, mogłam co chciałam. A ta niezależność jak nagroda, bo nie trzeba nikomu ryja z loda wycierać i jak kara, bo nie ma komu. Każdej dzieciatej królewnie czasem korona z klocków ciąży, a i tej samoistnej cisza w jej pustym zamku zbyt głośną bywa. We wszystko można pograć, pytanie czy można wszystko wygrać.

Linda

więcej: http://linda-tonieblog.blog.pl/

źródło zdjęcia: radek78.flog.pl

 

 

 

 

 

Dlaczego mężczyźni zdradzają, czyli Bóg tak chciał

Ludzie to ssaki, podobnie jak norniki – małe gryzonie, które bardzo szybko osiągają dojrzałość płciową. Naukowcy zainteresowali się, jak wygląda ich życie rodzinne i dokonali zaskakujących odkryć. Przeniesienie tych rewelacji na grunt stosunków między ludźmi ma szansę mocno namieszać w dotychczasowym myśleniu o męskiej wierności.

Norniki preriowe są bardzo monogamiczne – przez całe życie dochowują wierności swoim partnerkom. Norniki górskie zaś to typowi poszukiwacze przygód, którzy „sprawdzają się” z coraz to nową samiczką. Okazało się, że obie odmiany różni pewien maleńki, ale bardzo istotny szczegół – gen, zapisany w kodzie DNA.

norn

Wiernym nornikom preriowym, nosicielom owego genu, wytwarzają się w mózgu receptory wazopresyny – hormonu, który pozwala samcowi na odczuwanie miłości, również rodzicielskiej. Genu tego nie posiadają zaś w ogóle męskie osobniki  norników górskich, które ani myślą się partnersko ustatkować.

Co zrobili ciekawscy uczeni? Wprowadzili brakujący gen nornikom górskim. Rezultat? Gryzonie kompletnie zmieniły swój tryb życia, wchodząc w monogamiczne związki i wzorowo opiekując się partnerką oraz potomstwem. Co więcej, zupełnie przestały się interesować innymi samiczkami i skończyły się ich notoryczne „skoki w bok”.

Okazało się, że im dłuższy ten „gen wierności”, tym większą męską stabilizację gwarantuje. U naszych panów występuje w aż siedemnastu odmianach i to może być najważniejszy rozmiar, który powinien naprawdę interesować szukające związku kobiety.

Skoro zaś zachowanie wierności może być uwarunkowane genetycznie, warto przyjrzeć się męskim przodkom swoich wybranków. Oraz nie ciosać im kołków na głowie, kiedy okaże się, że monogamia nie jest ich najmocniejszą stroną. Mogą mieć to w genach!

Pozostaje życzyć sobie, żeby za jakiś czas standardowe badania krwi mogły określać i tę predyspozycję. Łatwej byłoby wtedy podejmować życiowe decyzje i liczyć się z ich konsekwencjami. A prośba „pokaż kotku, co masz w środku” pozwalałaby realniej ocenić ryzyko, czy z konkretnym panem warto inwestować w długotrwały związek.

Co o tym sądzicie? :-)

(na podstawie książki „Mózg kobiety”, autorstwa Louann Brizendine)